niedziela, 30 listopada 2014

Placek z dyni - w zamian tłustych racuchów.

U mnie sezon dyniowy:) Doskonałą alternatywa dla placków smażonych na tłuszczu jest , tak jak w przypadku placków ziemniaczanych - placek z dyni.




potrzebne:

- ok.1-1,2kg dyni
- 2 cebule
- ząbek czosnku
- szklanka mleka
- ok.2 szklanek mąki - u mnie tym razem pszennej
- 3 jajka
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- przyprawy: u mnie pełna kopiata łyżeczka imbiru
- cukier puder i yogurt grecki, naturalny lub jak kto woli śmietana

kroki :

Dynię starłam na grubych oczkach, cebulę posiekałam w drobną kostkę, czosnek przecisnęłam przez praskę. Z mleka, mąki, jaj, oliwy, przypraw zrobiłam mikserem ciasto. Ma mieć ono konsystencję bardzo bardzo gęstego ciasta. Całość wymieszałam z dynią, włożyłam do glinianej foremki wysmarowanej oliwą, wierz także posmarowałam oliwą. Wstawiłam do nagrzanego piekarnika .ok. 180st C i piekłam ok. 40min.





Podawałam posypaną cukrem pudrem i polaną yogurtem, sobie posypałam jeszcze nieco mieloną słodką papryką....

SMACZNEGO!

poniedziałek, 10 listopada 2014

Bakłażan oberżyna, gruszka miłości...smażony po prostu:)


No jak w Biedronce jest bakłażan za 1,99zł to trzeba brać, się nie zastanwiać to pyszne i zdrowe warzywo jest:))). Przygotowanie go jest nieskomplikowane i dość szybkie.









bakłażan
oliwa z oliwek
ulubiona przyprawa - u mnie Przyprawa do sałatek Prymat
sól (u mnie różowa himalajska)
UWAGA! :) dobra ceramiczna patelnia na której na minimalnej ilości tłuszczu warzywo będzie mogło - bez przypalenia dochodzić dłuższą chwilkę


sos:
jogurt grecki
czosnek
ulubiona przyprawa  - u mnie Przyprawa do sałatek Prymat



Najważniejsze to: pokroić bakłażan na ok 1cm plastry, zasolić z obu stron i odstawić na na prawdę dłuższą chwilkę od pół do godziny czasu. Potem papierowym ręcznikiem osuszyłam plastry, oprószyłam ulubioną przyprawą i wrzuciłam na ceramiczną patelnię z odrobina oleju z oliwek.
Na małym gazie smażyłam przekładając z jednej strony na drugą. Co do sosu to kilka ząbków czosnku (ja lubię dużo:) przecisnęłam przez praskę do  jogurtu greckiego i dostypałam nieco przyprawy. Koniec. PYSZNE:).

Można także po przyprawieniu oprószyć je mąką lub spanierować jak klasycznego schabowego: mąka, jajko, bułka tarta ale wtedy potrzeba nico więcej oleju, a w przypadku dietetycznego warzywa raczej szkoda wciągać ten tłuszcz:).



sobota, 1 listopada 2014

Zupa krem z dyni, w końcu dziś 1 listopada...

Tradycyjnie, kupujemy dynie, wycinamy, wstawiamy świeczki i sobie na nią patrzymy...tak ze 3 dni, bo potem obieramy i zjadamy w różnej postaci, zupy, zapiekanki, racuchów...itd.



będzie zdjęcie :)





potrzeba:
dynia 1,5kg (już obranej!), tym razem mąż przywiózł mi 5 małych, gatunek chyba: hokkaido, strasznie ma twardą łupę, dużo pestek ale podobno najsmaczniejsza na zupę, się okaże:)
2 większe marchewki
kawałeczek selera - symboliczny
kawałek pietruszki także symboliczny
ok. 0,5kg ziemniaków
2 cebule 
6  ząbków czosnku
4 rosołki Winiary, ja dałam tym razem 2 drobiowe i 2 z pietruszką i lubczykiem
5 -8 łyżek oliwy z oliwek
przyprawy: curry 1 łyżeczka, gałka muszkatołowa pół łyżeczki, imbir 1 łyżeczka, kurkuma pół łyżeczki -
tu jednak doradzam aby każdy skomponował własny zestaw ponieważ nie wszystkie przyprawy odpowiadają każdemu, ja pokusiłam się o gałkę ale następnym razem ją pominę:)
ok.1,8litra wody 

kroki:  
Wszystko obrałam i pokroiłam. Zaczęłam od cebuli i czosnku. Do duże gara z grubym dnem wlałam oliwę, rozgrzałam i wrzuciłam cebulę, którą zeszkliłam a nie przypaliłam:))) pod koniec dorzuciłam czosnek.  W czasie kiedy cebula z czosnkiem się smażyła posiekałam resztę, marchew w talarki, ziemniaki w kostkę, resztę jak się udało:).
Kiedy cebula i czosnek się zeszkliły, dorzuciłam warzywa i nie pozwoliłam się im przypalić, dorzuciłam kostki rosołowe i pilnowałam mieszając. Kiedy warzywa nieco się podsmażyły dorzuciłam przyprawy i zalałam wodą, tak aby warzywa zostały lekko przykryte i gotowałam ok 20min. pod przykryciem. Warzywa ugotowałam a nie ROZGOTOWAŁAM:). Jak zupa lekko przestygła zblendowałam całą "żyrafą":).
Podawałam z łyżką  śmietany.

niedziela, 19 października 2014

Sałatka na zimę, papryka z cebulą na oleju i przecierze

Zaczęłam szaleństwo przetworowe, oto ciekawa propozycja do wszechstronnego później przetworzenia:). Od zjedzenia natychmiast samej, bądź z chlebkiem do użycia jako półprodukt do stworzenia obiadku po dodaniu mięska mielonego, kurczaczka, makaronu, ryżu itd. itp.
Przepis zaciągnięty z sieci, niestety nie pamiętam skąd.

Zdjęcie zrobię.


potrzeba:
1 kg papryki (jak poprzednio mix drugiego gatunku)
0,5 kg cebuli
niecałą łyżkę soli
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki oleju
1/4 szklanki octu
pół małego przecieru pomidorowego z Biedronki (Madero chyba:)
ziele angielskie
liść laurowy

kroki:
Paprykę i cebulę poszatkowałam i zasypałam solą :) z reszty zrobiłam zalewę oprócz ziela i liścia, które później trafiły po odrobinie na dno każdego słoiczka - po kilka ziarenek 3-4 i 1 listku. Całość dobrze zamieszałam i odstawiłam na kilka godzin (3-5h). Po tym czasie zagotowałam zalewę dodałam warzywa i gotowałam przez ok 10min. Po tym czasie gorącą wepchnęłam do słoików mocno ubijając a resztą zalewy uzupełniłam słoiki. No i oczywiście dnem do góry i do wystygnięcia.
Pyszna ale wyraźnie na oleju!.

Acha, mój kot Piątak, Piątek vel Pasztecik zniósł bardzo ciężko szatkowanie cebuli, popłakał się i darł się w wniebogłosy, że mam przestać, pierwszy raz moje domowe zwierze tak fatalnie zniosło cebulę, prawdą jest, że ilości jakie szatkowałam przez cały okres przygotowywania sałatek były olbrzymie, ale ja w ogóle tego nie odczułam, ale kot cierpiał okrutnie:/.

Sałatka na zimę, a'la Marcyśka:).

Będąc na feriach zimowych u moich kuzynów pod Rzeszowem dane mi było zjeść coś co wywarło na mnie spore wrażenie. Była to sałatka ze słoika zrobionego na zimę z białej kapusty, papryki, cebuli i marchwi (przez Alę zwaną przez swojego męża- mojego kuzyna - Marcyśką:) - teraz UWAGA z goździkami! PYCHA. Zrobiłam tego w tym roku masakryczną ilość, bo smak mi osobiście i mojemu synowi wyjątkowo  odpowiada:). Alu! dziękuję za przepis, będę się nią teraz raczyć przez zimę całą:).






potrzeba:
5kg białej kapusty (ja kupiłam poszatkowaną - wg. mnie najlepsza odmiana to "kamienna głowa")
2,5 kg czerwonej papryki (ja na placu kupiłam wielokolorowy mix w drugim gatunku)
1 kg cebuli
1 kg marchewki 
ZAWSZE, ALE TO ZAWSZE PODAJĘ WAGĘ NETTO, to znaczy, że to waga po obraniu, wyłupaniu wnętrzności itd.
80 dkg cukru
1/3 szklanki soli
1/2 szklanki octu
1/2 opakowania ziela angielskiego Prymat
1/2 opakowania goździków Prymat


kroki:
Kapustę kupiłam szatkowaną:), marchew starłam na grubych oczkach (O ! Cudowny Ty mój Zelmerze z przystawką do tarcia jarzyn:), paprykę ręcznie poszatkowałam w piórka, tak samo cebulę.
Wszystko razem wymieszałam średnio dokładnie, warzywa i całą resztę. Ja to robiłam w wielkich gastronomicznych garach ze stali nierdzewnej, partiami, po zasypaniu i ugniataniu, bardzo szybko wszystko zmniejsza swoją objętość i finalnie zmieściło mi się w 10 litrowym garnku - NA STYK!:).
Odstawiłam na 24h - tak 24h. Po tym czasie wrzuciłam do wieeelkiej metalowej michy i dokładnie wymieszałam. Nałożyłam do słoików, 0,75l i 1l.,  mocno ugniatałam i dopiero jak wszystko wepchnęłam do słoików zostawiając jakieś 3-5 cm miejsca, zalewą jaką mi została równo obdzieliłam wszystkie słoiki. Zalewy jest akurat! Robiłam tego w tym roku 4 porcje (tak, tak, wiem wariatka ze mnie:) i za każdym razem zalewy było akurat. Pasteryzacja: 0,75l.- 20min., 1l. -30min.
No i standardowo, do góry dnem i niech sobie stygnie, ja mam taras, na nim kładę ścierę i tam sobie stygną moje skarby.
Sałatka o dość ciekawym korzenno  - słodkim smaku, dla mnie BOMBA!

No i tak przy tym szatkowaniu obejrzałam dwa filmy:), prace domowe wraz z wchłanianiem kultury:
tak więc dwa różne klimaty:
- Motór
- Dogville
oba polecam, lecz druga - pozycja kontrowersyjnego Larsa von Triera (którego ja osobiście filmy UWIELBIAM, dość oryginalna ale bardzo pouczająca - to jakie emocje jakie Lars potrafi wydłubać z prostych życiowych zdarzeń jest POWALAJĄCE:) POLECAM!

Sałatka Colesław...do grila albo czegokolwiek:)

Popularna fastfoodowa surówka. No był grill, u mnie nie może obejść się bez tej surówko - sałatki:). Jest doskonała do mięsa z frytownicy a także do zwykłego schabowego!:)





potrzeba:
ćwiartka białeł kapusty
marchew 1 mała
cebula 1 mała

Sos:
majonez 3-5 łyżek
mleko 3-5 łyżek
cukier puder łyżka kopiata lub dwie
sok z połowy cytryny
þół łyżeczki soli
pieprz


kroki:   
Kapustę poszatkowałam, marchew starłam na tarce na dużych oczkach, cebulę drobniutko posiekałam. Sos przygotowałam  w takiej kolejności, że sok z cytryny dałam
na samym końcu, bo inaczej cukier się będzie ciężko rozpuszczał. Jeśli chodzi o kompozycję składników to każdy musi sobie sam po ekseprymentować, czy woli słodszą, kwaśniejszą, pikantniejszą:).
Gotowym sosem zalałam warzywa zamieszałam, przykryłam i wstawiłam do lodówki. Po godzince zamieszałam jeszcze raz dokładnie, to jedna z niewielu sałatek które należy schłodzić.
Smacznego!

Zupa krem z marchewki !

Robiąc zakupy na przetwory robiłam zakupy na hurtowym placu, więc np. marchwi mi "nieco":) zostało...Pierwszy pomysł to zupa - krem z marchewki, drugi to ciasto marchewkowe, to zaczęłam od zupy:) PRZEPYSZNEJ JAK SIĘ OKAZAŁO:) a to pewnie ze względu na na prawdę wyśmienitą marchew! A ciasto poczeka bo zaraz po zupie zmogło mnie przeziębienie:/.






potrzeba:
1kg obranej marchewki
ćwiartka małego selera
średnia pietruszka
0,5 kg ziemniaków
dwie duże cebule
4 duże ząbki czosnku
3 kostki rosołowe drobiowe Winiary
1/2 łyżeczki curry
1 spora łyżeczka kurkumy
1 spora łyżeczka imbiru
oliwa z oliwek 5 łyżek
1 litr świeżej wody

kroki:  

Wszystkie jarzyny obrałam i pokroiłam. Zaczęłam od cebuli i czosnku. Do duże gara z grubym dnem wlałam oliwę, rozgrzałam i wrzuciłam cebulę, którą zeszkliłam a nie przypaliłam:))) pod koniec dorzuciłam czosnek.  W czasie kiedy cebula z czosnkiem się smażyła posiekałam resztę, marchew w talarki, ziemniaki w kostkę, resztę jak się udało:).
Kiedy cebula i czosnek się zeszkliły, dorzuciłam warzywa i nie pozwoliłam się im przypalić, dorzuciłam kostki rosołowe i pilnowałam mieszając. Kiedy warzywa nieco się podsmażyły dorzuciłam przyprawy i zalałam wodą, tak aby warzywa zostały lekko przykryte i gotowałam ok 20min. pod przykryciem. Warzywa ugotowałam a nie ROZGOTOWAŁAM:). Jak zupa lekko przestygła zblendowałam całą "żyrafą":).
Podawałam z łyżką  śmietany.
ZUPA PRZEPYSZNA, BANALNA, TANIA!!!

środa, 15 października 2014

Zupa grzybowa



No i mnie naszło, ani to święta ani inna okazja ale zachciało mi się zupy grzybowej jak nigdy dotąd, no to zrobiłam, a co?:)





Zdjęcie? Zrobię jutro:).




potrzeba:
ok.10dkg suszonych grzybów
dwie średnie marchewki
średnia pietruszka
pół małego selera
kostki rosołowe Winiary za zielem ang. i liściem laurowym 4szt.(można rzecz jasna naturalne ale ja akurat miałam nadmiar tego pierwszego:)
i teraz jak kto woli:
- makaron
- ziemniaczki
- kluski lane
- kasza manna
ja wybrałam to ostanie:) bo marzyła mi się gęsta zawiesita zupa
śmietana ok. szklanki
kasza manna pół szklanki



kroki:
Grzyby namoczyłam (zawsze na noc), najpierw wypłukałam w zimnej wodzie, wypłukując resztki piachu i igliwia.
Potem ugotowałam grzyby aż do miękkości, pokroiłam w paseczki. Jarzyny ugotowałam starte na grubej tarce, jedno i drugie z kostką Winiary, lub jak kto woli z zielem ang. i liściem alurowym. Całość połączyłam, w trakcie lub po:) , to zależy czy grzyby były całkowicie ugotowane czy nie. Jeśli nie to po pokrojeniu jeszcze je dorzucam na chwilkę do jarzyn. A potem zabieliłam lekko śmietaną. Śmietanę mieszam z ciepłą (nie gorącą) zupą, żeby się nie zważyła. A na koniec zagotowałam i wsypałam powoli na gotującą się zupę pół szklanki kaszy mannej. Bo miałam ochotę na gęstą sytą zupę:).

No i już:). Nadmiar gorący do słoików i do lodówki na później.
SMACZNEGO:)








czwartek, 11 września 2014

Lody waniliowe....


No i zachciało mi się szarlotki na ciepło z lodami waniliowymi, no można by skoczyć z koleżankami na ploty do kawiarni ale ja lubię zjeść dokładnie to na co mam ochotę i "pod zachcianki" zazwyczaj wytwarzam samodzielnie:). Przepis na szarlotkę znajdziecie TUTAJ.








potrzeba:
330 ml tłustej śmietany 30/36% 
330 ml tłustego mleka
jakieś pół szklanki cukru
dwa jaja
cukier waniliowy


kroki:
Po wymierzeniu wszystkiego wstawiłam do lodówki aby się schłodziło (mleko, śmietana). W tym czasie,  żółtka oddzieliłam od białek. Białka ubiłam, kremówkę także, żółtka utarłam z cukrem i cukrem waniliowym wszystko razem delikatnie wymieszałam.
I do maszyny :).
W duecie z szarlotką lody przeszły moje najśmielsze oczekiwania...MNIAM!!!

Szarlotka na kruchym spodzie...:)


No i zachciało mi się szarlotki na ciepło z lodami waniliowymi, no można by skoczyć z koleżankami na ploty do kawiarni ale ja lubię zjeść dokładnie to na co mam ochotę i "pod zachcianki" zazwyczaj wytwarzam samodzielnie:). Przepis na te lody znajdziecie TUTAJ .

No i jeszcze trochę o kruchym cieście:). Można by szukać w sieci i zapewne by się znalazło jakiś sensowny przepis ale skoro Mama jest cukiernikiem to wystarczło wykonać do niej telefon:).

Ja: Mamo jakie są proporcje na kruche ciasto, bo to, że się miesza wszystko razem a potem chłodzi to wiem
Mama: a zasadę 1, 2, 3 znasz?
Ja: że co? (:)
Mama: 1 część cukru, 2 części tłuszczu i 3 części mąki do tego 2-3 łyżki śmietany...
Ja: hm:) no ok do dzieła:)






potrzeba:
0,2kg cukru
0,4 margaryny do pieczenia
0,6 mąki przennej
3 łyżki śmietany
2,4kg obranych jabłek
0,24kg cukru
płaska łyżeczka mielonych goździków (można całe ale potem to średnio smaczne tak trafić w kawałku ciasta)
kopiata łyżeczka cynamonu
płaska łyżeczka cukru waniliowego
co do przypraw to każdy woli inny dominujący smak więc niech sobie sam żądzi:D
spora łycha żelatyny

Forma 30x20x6 cm

kroki:
Dzień pierwszy:
Ja zaczęłam od ciasta. W maszynie do chleba (a jak niech zapierdziela w końcu po to ją kupiłam:) wymieszałam kruche, dość długo ok.20-30min i nieco pomagałam łopatką. W tym czasie jak niewolnica mieszała zajęłam się jabłkami. Szczerze mówiąc nie mam ulubionego gatunku do tego ciasta, jedna z szarlotek powstała z dziko rosnących jabłek zebranych na spacerze z psami - najsmaczniejsza:D. Jabłka obrałam, pokroiłam w ćwiartki wycięłam gniazda nasienne a potem przy pomocy drugiej niewolnicy Zelmera:) już niestety nie tak samodzielnej jak ta pierwsza, starłam je wszystkie na grubych oczkach. Wrzuciłam do sporego garnka z GRUBYM DNEM(!) zasypałam cukrem i przyprawami dodałam żelatynę i odstawiam niech puści sok. Ciasto kruche już się wymieszało, więc z robiłam z niego zbitą bryłę, zapakowałam w folię i wrzuciłam do lodówki, niech się dobrze schłodzi. Garnek z jabłkami wrzuciłam na gaz i tak jak powidła nieco przeprażyłam, co znaczy, że dłuższą chwilkę smażyłam aż puszczony sok się wchłonie.
To zrobiłam wieczorem dnia pierwszego:).


Dzień drugi:
Wyciągnęłam ciasto z lodówki, odkroiłam 1/3 spakowałam z powrotem ale tym razem wrzuciłam do zamrażalinka bardzo, bardoz głęboko, żeby szybko się zmroziło. Resztą ciasta wyłożyłam formę (niezawodnie moja gliniana emaliowa: z Tesco:). I teraz istotna sprawa, nie bawiłam się w żadne wałkowanie itd, pokroiłam na grube plastry, zakryłam nimi całe dno a potem przegniotłam palcami tak aby powstał jednolity spód i na to wrzuciłam jabłka. Na wierzch starłam na grubych oczkach tarki tę część ciasta, którą odłożyłam do zamrażarki, ładnie na cały wierzch...i koniec, do nagrzanego piekarnika na 180st. piekłam ok 50-55min zostawiając jeszcze na 10min w stygnącym piekarniku.

W duecie z lodami owa szarlotka przeszła moje najśmielsze oczekiwania...MNIAM!!!

poniedziałek, 14 lipca 2014

Pita- tym razem po grecku...

Kolejny upalny dzień, paczka pit kieszeni do zjedzenia, więc kolejna pitowa wariacja, tym razem smaki greckie:).







potrzeba:

pity - kieszenie
kotleciki:
250g mięsa mielonego z indyka - takie było w promocji w Biedronce to takie zrobię :D
5 ząbków czosnku
ulubiona przyprawa do drobiu
3 łyżki kaszy mannej
1 łyżka bułki tartej
1 jajko



sałatka:
1 zielony ogórek gruntowy
kilka garści miksu papryki kolorowej
cebula czerwona
kostka fety - używam półtłustej - taki kompromis:)
ulubiona sałata - u mnie lodowa
zielone winogrona
pomidory koktajlowe lub 1 zwykły:)



sos:
jak kto woli:)
ja zrobiłam z yogurtu greckiego z odrobiną soku z cytryny, mleka i ulubionej przyprawy "do sałatek" Prymatu

kroki:

Z mięska i pozostałych produktów zrobiłam mini kotleciki, smażyłam na beztłuszczowej patelni dość długo na malutkim ogniu i z odrobiną oleju. Z produktów na sałatkę zrobiłam tę właśnie. Potem wszystko umieściłam w ciepłej bułce (pisałam: można podgrzewać w mikrofali, piekarniku, tosterze itd. zawsze należy ją zwilżyć z obu stron wodą!) i zalałam sosem...
Pycha!

środa, 9 lipca 2014

Konfitura z winogron


Ja do Biedronki a tu winogrona za niecałe 4zł za kg, no to jak nie wziąć 1kg i tak zupełnie przy okazji nie poczynić konfitury?:)




potrzeba:
1kg winogron - te bezpestkowe więc obyło się bez drylowania
2 szklanki cukru
sok z całej cytryny

kroki:  
Winogrona zasypałam cukrem i skropiłam sokiem z cytryny, zamieszałam i wstawiłam do lodówki. Po kilku godzinach zagotowałam, gotowałam kilka minut, wszystko zależy od konsystencji jaką chcemy uzyskać, luźny sos czy gęsty dżem. Gorące wlałam do słoiczków, nie pasteryzowałam.

Dżem agrestowy z cynamonem, kardamonem i wanilią...


Mnie tam dwa razy namawiać nie trzeba, jak sąsiad woła żeby sobie u niego agrest oberwać to nie zastanawiam się zbyt długo:) tak więc nazbierałam po swojej części płotu a także po stronie sąsiada - komu się chce zbierać z mega kolczastych krzaków owoce:) MI!- odpaliłam mu za to słoiczek:)))


potrzeba:
ok1,8kg czerwonego agrestu
4 szklanki cukru
sok z 1 cytryny
spora łyżeczka cukru waniliowego
spora łyżeczka cukru cynamonowego
pół łyżeczki mielonego kardamonu


kroki:
Agrest porządnie umyłam, obrałam szypułki ale ogonki na dupkach zostawiłam bo lubię:). Zasypałam cukrem, zalałam sokiem z cytryny i odstawiłam na kilka godzin do piwnicy, tam teraz najchłodniej.
Jak odstało to pogotowałam z pół godziny i poszłam spać:))). Na drugi dzień gotowałam kolejne pół godziny a może dłużej ? Pod koniec dodałam przyprawy i wlałam gorący dżem do słoików.
Ważne, będę o tym przypominać za każdym razem: pianę zbieramy z gotującego się owocowego syropu do samego końca!!!

Hummus -czyli pasta z ciecierzycy

No to o u mnie zawsze ma wzięcie, a że właśnie otworzyłam wielką pakę pit kieszonek to szaleństwo pitowe w pełni:)



potrzeba:
szklanka cieciorki ok.200g
sok z całej cytryny
3 łyżki oleju z oliwek - tak i nie innego:)
3-5 porządne łyżki pasty sezamowej tahini - tym razem dałam 5, a co!
1-2 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę 
oliwki + nieco wody z oliwek - ja używam zazwyczaj tych z pastą paprykową ok. 25szt, ale tym razem kupiłam jakieś XXL w Biedronce bez pasty i szczerze mówiąc kwaśne i smak oliwek słaby ale spoko:) 
chili w proszku jakąś szczyptę zależy jak kto lubi:) ja ze względu na chłopaków mocno ograniczam ale poprawiam jak trzeba na talerzu:D
spora łyżka papryki słodkiej w proszku
i koniecznie łyżeczkę lub więcej mielonego kuminu czyli kminu rzymskiego
i UWAGA ! to moje odkrycie znalezione na blogu Agnieszki Maciąg - POLECAM CAŁY BLOG:)
1,5łyżki sody oczyszczonej 




kroki:
Najpierw moczę cieciorkę jakieś 12h, najwygodniej nastawić na noc, dodaję do niej cukier i łyżkę sody oczyszczonej, następnego dnia w nowej wodzie gotuję ją z połową łyżeczki sody, teraz uwaga lejemy tyle wody ile trzeba, nadwyżkę po gotowaniu odlewamy A potem wszystko razem należy zblendować (nie zapomnieć o soli , czosnku itd. ), ja podaję z pitą i oliwkami:) lub jako sos do raw warzyw : kalafiora, marchewki...


wtorek, 8 lipca 2014

Pita, pekińska, ananas, chrzan....

...czyli szybki letni obiad jak się nie chce gotować:))).
Jeden rzut oka po zapasach i nie wiadomo co z tym zrobić, ale sałatka z pekińskiej z ananasem i chrzanem w pamięci, do tego placki pita z uciekającym terminem ważności, a w zamrażarce znalazłam Biedronkowe mini drobiowe kotleciki - kilka sztuk z paczki pochłoniętej kiedyś przez mojego syna...Do dzieła:)







potrzeba:
średniej wielkości kapusta pekińska
puszka ananasów
kilka łyżek:
chrzanu, majonezu, yogurtu greckiego
sól, pieprz do smaku


kroki:  
Najpierw ananasa wyrzuciłam na sitko, żeby się odsączył, potem zrobiłam sos z chrzanu, majonezu i yogurtu lekko pieprząc, nie soliłam - ja soli unikam ale chłopaki sobie na własnych talerzach nie żałują:) zresztą po dodaniu soli sałatka puściła by wodę - więc NIE!:) . Kapustę pokroiłam na drobniutką kostkę i dodałam do niej pokrojone i odsączone ananasy. Kurczaka podsmażyłam na patelni. Pity - kieszenie, podgrzałam w mikrofali lekko mocząc, można także w piekarniku, tosterze, na patelni...
Napełniłam pity sałatką i kurczakiem i zalałam sosem...Sobie podałam bez kurczaka, bo jeszcze nie jem mięsa po głodówce od której minęło zaledwie 9dni...
Danie banalne ale w smaku bardzo ciekawe:).

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Szybki dżemik malinowy.


Dziś robiłam zakupy w warzywniaku na soki do wychodzenia z głodówki, zobaczyłam duży koszyk pięknych malin, nie mogłam się oprzeć:)
Postanowiłam raz dwa zrobić na zimę słodkie malinowe coś:).





potrzeba:
duże opakowanie malin
2 szklanki cukru
sok z połowy  cytryny


kroki:  
Maliny zasypałam cukrem i skropiłam sokiem z cytryny, zamieszałam i wstawiłam do lodówki. Po kilku godzinach zagotowałam, gotowałam kilka minut, wszystko zależy od konsystencji jaką chcemy uzyskać, luźny sos czy gęsty dżem. Gorące wlałam do słoiczków, nie pasteryzowałam.






środa, 25 czerwca 2014

Kurczak po wiejsku


Kurczak to nasze ulubione mięso i najczęściej stosowane w mojej kuchni. Któregoś dnia wpadłam na pomysł tej potrawy kiedy nic w domu specjalnie nie było oprócz podudzi z kurczaka i kilku warzyw:).
Przaśny, bardzo swojski smak, bardzo naturalny:).




potrzeba:
podudzie z kurczaka 2 (szykowałam ten obiad tylko dla chłopaków, zazwyczaj robię x2-4)
cebula, marchew, pietruszka, seler,kapusta
warzywa dałam na tę porcję w takich proporcjach:
2 duże cebule, 4 marchewki i duża pietruszka, pół średniego selera, ćwciartka niewielkiej kapusty - ja miałam jakąś w lodówce co dogorywała, więc dorzuciłam do obiadu zamiast za 3 dni wrzucić do śmieci:)
przyprawa do kurczaka u mnie Prymat

kroki: 
Nogi z kurczaka umyłam i oddzieliłam poudzie od samej nóżĸi (sztuka mówi iż przecina się na stawie - wprawiona gospodyni robi to bez szukania :))), obsypałam przyprawą, wrzuciłam do rondla, podlanego olejem i wodą i wstawiłam do piekarnika. W tym czasie obierałam i pokroiłam na dość duże kawałki warzywa. Kurczaka powinno się piec z obu stron, wtedy jest ładnie przyrumieniony.




Po ok. 15-20 min. kiedy piekarnik się zagrzeje dorzucam połowę cebuli i piekę kurczaczka aż się nie zacznie "rozchodzić", czyli nie jest jeszcze miękki ale już wyraźnie podpieczony. W tym momencie dorzucam wszystkie warzywa i zapiekam je, tak aby były lekko miekkie ale nie ropaćkane:). Jeśli kurczak nie jest dostatecznie opieczony (bo nie obracaliście go jak sam leżał w garnku), to można go położyć na sam wierzch warzyw. Można takżę jak jest za bardzo opieczony wyrzucić z gara na czas zapiekania warzyw.

Prosta i bardzo smaczna potrawa, u mnie w domu jadana raczej tylko z kaszą jęczmienną i bez surówki, ponieważ ilość jarzyn jest olbrzymia i są nie rozgotowane uważam je za porządną porcję błonnika i nieco witamin:).

wtorek, 24 czerwca 2014

Pasta do chleba z tuńczyka i pieczonej papryki



Wczoraj rano robiłam zakupy w biedronce, papryka czerwona po niecałe 5zł za kg , toż to trzeba szaleć:)
Na pierwszy ogień więc proponuję bardzo smaczną pastę:)







potrzeba:
2-4 papryki (w zależności od wielkości, tu mam na myśli nei za duże, i od tego jak sobie radzicie z pieczeniem papryki:))) można przegiąć i wtedy zostaje tylko skórka:)))
2 puszki biedronkowego tuńczyka w oleju
1 średnia cebula
ew. zielona piertruszka lub szczypiorek



kroki:
Wcześniej już pisałam jak piecze się paprykę o tutaj. Tak więc:) tuńczyka odsączyłam na sicie, oliwę z niego zostawiam na później, cebulę pokroiłam w bardzo drobną kostkę. Upieczoną paprykę i odsączonego tuńczyka zblendowałam z prawie całą oliwą z zalewy, w ten sposób ustaliłąm konsystencję pasty, dodałam cebulę. Małżonek mój na tym etapie stwierdził, że mu czegoś mało, zarządał zielonej pietruszki ale był brak:/, potem cebuli ale więcej w domu nie było, więc pogoniłam na ogródek po szczypiorek, którego dodałam solidną wiecheć.


Pyszna pasta, ja osobiście przy pastach na oliwie nie używam już żadnego smarowidła do chleba, raz  że mi za tłusto (w końcu trzeba się już z tym ograniczać w moim wieku:) dwa że żal psuć smaku dobrego chleba z dobrą pastą:).
 

 

poniedziałek, 23 czerwca 2014

placek ziemniaczany - czyli placki nie pływające w tłuszczu



Jestem wielką fanką ziemniaków:) uważam, że to niedoceniane warzywo, a szkoda, bo zdrowe, tanie i dostępne zawsze...

Dzięki podpowiedzi mojej koleżanki Marleny, aby nie obżerać się tłuszczem, który hektolitrami wciągają smażone na patelni placki ziemniaczane, oto taki kompromis:).





potrzeba:
tak z 10 ziemniaków ale nie młodych
jajko
mąka
przyprawa do ziemniaków ja używam Prymat
cebula, czosnek
mleko
smalec

kroki:
Zaczełam od obrania ziemniaków i starcia ich na grubych oczkach na tarce i wrzuciłam na druszlak. W placku nie ma to znaczenia ale jak zetrzesz na dużych oczkach ziemniaki to nie puszczą prawie w ogóle wody, w związku z tym nie trzeba będzie sypać w nieskończoność mąki:). Cebulę drobno posiekałam a czosek przecisnęłam przez praskę do tego dosypałam przyprawę i wbiłam jajko.
Jak ziemniaki nieco obeschły to wymieszałam wszystko razem, dodałam kilka łyżeczek mleka i dosypałam mąki, powinno jej pójść niewiele. Foremkę wysmarowałam smalcem - a tak!!!  ze smalcem placek jest najsmaczniejszy - przełożyłam masę a na wierzch zestrugałam jeszcze trochę kawałeczków smalcu. Piekę oczywiście w glinianej foremce - blacha jest FUJ!:).



Wrzuciłam do piekarnika i piekłam ok godziny- można było krócej ale moja rodzina lubi wszystko mocno przypieczone na granicy spalenizny:D.

Osobiście jemy to ze śmietaną / yogurtem greckim i cukrem rzecz jasna!:)

Na prawdę polecam, nie trzeba się narobić a dobre:).

Sałatka z bobem, ogórkiem kiszonym, zielonym groszkiem...



A no kolega mój Krzysztof, widząc moje wielkie zamiłowanie do bobu obdarował mnie taką oto sałatką:).



potrzeba:
0,5 kg bobu
ogórki kiszone 3-6
puszka zielonego groszku
cebula
majonez

UWAGA ! mi osobiście idealnie podpasowała do tego kapusta pekińska i koperek i do drugiej części tej sałaki, jak już pierwszą wchłonęłam:) dodałam właśnie te dwa składniki. Tak na oko w ilości rzecz jasna:D.



kroki:
Bób ugotowałam i obrałam, najlepiej na gorąco bo wtedy lepiej się łupie:). Odcedziłam groszek, cebulę posiekałam drobno, ogórki także, wymieszałam z bobem jak nieco przestygnął w między czasie, zaprawiłam majonezem i już :).

Dziękuję Krzysztof, całkiem niezła:).

piątek, 13 czerwca 2014

Bób z czosnkiem i majonezem - czas sezonu nadszedł:)


Uwielbiam!
jak tylko się pojawia pochłaniam go w kosmicznych ilościach i na różne sposoby, oto jeden z nich:).

Są dni,  że ciężko mnie namówić do mieszania w garach, często dlatego, że wysoka temperatura nie sprzyja staniu przy rozgrzanych palinkach albo piekarniku, wtedy robię szybkie coś to jedno z nich:).






potrzeba:
bób
sól
pieprz
majonez 
czosnek



kroki:
Bób ugotowałąm, młody bardzo krótko, OBRAŁAŁAM!!!, do tego majonez i posiekany albo przecisnięty przez praskę czosnek wg. upodobań, ja tego drugiego walę w koszmarnych ilościach, bardzo lubię a także uważam za zdrowy i naturalny antybiotyk, ale NIE TEN CHIŃSKI napromieniowany, ale POLSKI fioletowy ...:)

Zamieszać i smaczengo ! z kromką chlebka albo bez, ja preferuję BEZ:) (bez chlebka) a czosnek pali że aż miło:)))

niedziela, 8 czerwca 2014

Podrabiamy Grycana:) - Lody bakaliowe

Bardzo lubię lody Grycan, jednak są bardzo drogie, podjęłam więc próbę zrobienia takich w domu:).
Przepis jaki podaję jest kolejną, ale niewiele zmodyfikowaną wersją.

Zdjęcia może zdążę jeszcze zrobić:)



potrzeba:
330 ml tłustej śmietany 30/36%
350 ml tłustego mleka
jakieś 200 g cukru, ja te lody lubię bardzo słodkie
dwa jaja
1/3 małej biedronkowej puszki masy toffi
spora garść rodzynek
orzechy włoskie



kroki:
Po wymierzeniu wszystkiego wstawiłam do lodówki aby się schłodziło (mleko, śmietana). W tym czasie, zalałam rodzynki wrzątkiem (parzę je aby spulchniały - pamiętaj, żeby dobrze je odsączyć z wody - to po jakiś 15-30 min.), posiekałam orzechy nożem, żółtka oddzieliłam od białek. Białka ubiłam, kremówkę także, żółtka utarłam z cukrem, wszystko razem delikatnie wymieszałam. Dodałam masę toffi (tej nie schładzam aby dobrze i łatwo się rozpuściła, orzechy i dobrze ODSĄCZONE z wody rodzynki.

I do maszyny :). Właśnie kręci się druga porcja.

Bardzo, bardzo smaczne lody, a na dzisiejszy upalny dzień jak znalazł zamiast obiadu:D.

wtorek, 3 czerwca 2014

Gotowe przyprawy do chleba

No nie chcę tutaj uprawiać reklamy, ale są takie :).


Wpadłam na nie przypadkiem, zaryzykowałam, kupiłam i użyłam. SPRAWDZONE!:)
Kamis ma 3 gotowe mieszanki przypraw do chleba:

- staropolskiego - dla fanów czarnuszki

- włoskiego - dla fanów suszonych pomidorów

- litewskiego - dla fanów kminku

Są naprawdę aromatyczne i dobrze skomponowane, nadają się doskonale do ciemnego chleba, jednak włoską używam tylko do jasnego!

SMACZNEGO!

podrabiam TARTARE:) twarożek z orzechem włoskim



Ceny w sklepach za byle co dobijaą, a jak jeszcze się postudiuje składniki a w nich pół tablicy Mendelejewa, to ja juz wolę sama, bo proste to, przyjemne i smaczne:)



zdjęcia przy okazji:)



potrzeba:
25dkg zwykłego twarogu białego no powiedzmy półtłustego
2-3 łyżki masła
orzechy włoskie - garść dwie jak kto lubi - u mnie orzech włoski często bo mam własne drzewo z którego ambitnie co roku zbieram plony:)

kroki:

Do miski blendera wrzuciłam twaróg i masło posoliłam, popieprzyłam i zaczęłam miksować, orzechy posiekałam nożem, nie blendowałam bo lubię większe kawałki. Całość jeszcze doprawiłam włożyłam do lodówki żeby ściągnęło, PYSZNY:)

środa, 28 maja 2014

Gotowe mieszanki chlebowe


NIE, nie uprawiam reklamy ale uważam, że jeśli coś jest dobre warto to polecać:)



Nadszedł czas na gotowe mieszanki chlebowe, preferuję i często korzystam z mieszanek "Chleb Polski".
Mają obszerną stronę gdzie nie brak jest informacji wszelakich dotyczących pieczenia chleba, szczerze więc polecam: chlebpolski.pl na początek i na stałe:).
Ich gotowe mieszanki można kupić gównie w sieciach Piotr i Paweł a także Stokrotka.

Przedstawię króciutko żebyście wiedzieli ew. co kupić na początek i co będzie w Waszym guście:)

to lekki chlebek doskonale komponujący się z  przyprawą włoską KAMISA

tego jeszcze nie piekłam:) bo to nowość:)

ciężki pełnoziarnisty często piekę z przyprawą Litewską KAMISA

do tego ZAWSZE daję świeżo zmielony amarantu, DOSKONALE smakuje z włoskimim orzechami

prawie zawsze z przyprawą KAMISA Litewską lub Staropolską

mój ulubiony, ZAWSZE w wersji z żurawiną:)

piątek, 23 maja 2014

Lody śmietankowo-truskawkowe

No to nastał czas lodowego szału:)

Po pierwszych lodach nadszedł czas na następne:) tym razem owocowe, a że sezon na truskawki się rozpoczął a smak lubiany to czemu nie:)

Zdjęcia może zdążę jeszcze zrobić:)

potrzeba:
250 ml tłustej śmietany 30/36%
200 ml tłustego mleka
szklanka cukru
dwa żółtka
ok. 0,5kg obranych truskawek

kroki:
Truskawki umyłam i dokładnie odszypułkowałam, zmiksowałam i dodałam całe mleko, wrzuciłam do zamrażarki do schłodzenia. Śmietanę ubiłam a żółtka dokładnie roztarłam z cukrem. Wszystko razem wymieszałam i wrzuciłam do maszyny na 30min. Trzeba pamiętać aby składniki były dobrze schłodzone, wtedy maszyna krócej pracuje a co za tym idzie lody można zjeść szybciej:).
Te porcję robiłam na dwa razy w maszynie bo trochę  tego dużo wyszło...Lody są tłuste - takie lubi mój mąż ja wolałabym zamienić część śmietany na mleko.

Następny będzie sorbet truskawkowy na wodzie, oj jak ja kocham prostotę...czy to lenistwo?:)

Ot kolejny upalny dzień schłodzony pysznymi lodami :D.



Lody kakaowe...mój debiut w temacie:)



Lody latem, każdy zna tę przyjemność, a ponieważ na prawdę  dobre lody są po prostu drogie, postanowiłąm robić je sama.


Zdjęć zrobić nie zdążyłam:).


Na rynku są różne maszyny do lodów ja jednak zdecydowałam sie zainwestować większe pieniądze i kupiłam sprzęt ze sprężarką, co za tym idzie nie trzeba pamiętać o mrożeniu misy tylko po 1h od powstania pomysłu można już jeść!:)

Naczytałam się przepisów w sieci, a to pianę z jajek trzeba bić, a to mleko gotwać, studzić itd. NIe to nie dla mnie:). Zweryfikowałam więc szybko pobieżne info i o to co poczyniłam:).
Jak zwykle działając spontanicznie i używając tego co mam pod ręką...:D



potrzeba:
350 ml tłustego mleka
200ml tłustej śmietany 30-36%
100g cukru
5 łyżek kakao (no u mnie tylko jedno DECOMORRENO)
2 łyżki cukru waniliowego
paczka arachidowych kamyczków z Biedronki:)


kroki:
50ml mleka wlałam do garka, do tego wsypałam cały cukier i kakao, podgrzałam lekko żeby dobrze się rozpuściło, dosypałam cukier waniliowy, potem dolałam resztę schłodzonego w zamrażarce mleka.
Schłodzoną śmietanę chciałam ubić ale ona nie chciała, więc utłukłam ile się dało:), do tego powoli wlałam poprzednią mikstrurę cały czas ubijaąc (podczas ubijania śmietany mikstura chłodziła się w zamrażarce).
I to właśnie wlałąm bezpośrednio do kubła maszyny do lodów i zapuściłam na 50min.
Kamyczki  lekko zmieliłam w blenderze i dosypałam do lodów.

I już:)
Po 1h miałam 0,5 l lodów z chrupiącym i słodkim wkładem:).





poniedziałek, 5 maja 2014

Formy do pieczenia chleba

Zanim zaczniemy piec chleb, trzeba pomyśleć w czym to zrobimy?:)
Kilka słów o tym czego ja używam w tym celu.



Dla jasności na początek, chleb piekę w piekarniku! Mam maszynę do chleba, oczywiście ale tę traktuję jak niewolnika, który odwala za mnie czarną robotę czyli: WYRABIA CIASTO! robi to dobrze, ja mam chore nadgarstki i nie daję rady ręcznie, skusiłam się, kupiłam maszynę z LIDLA i nie żałuje, sprawdza się.

Osobiście piekę w glinianych garnkach, takich do kiszenia ogórków, kiedyś w markecie także udało mi się kupić podłużne chlebowe gliniane emaliowane formy-jedna z nich już powoli dogorywa niestety. Będę musiała rozejrzeć się za czymś innym to dam znać co i jak.
Odradzam pieczenie w formach metalowych, do niczego, skórka wilgotnieje i smak jest zupełnie inny.
W formach sylikonowych nie próbowałam, to tak jakoś dla mnie ideologicznie sprzeczne jest z domowym pysznym chlebkiem z naturalnych składników, który wrzuca się do plastiku:).
Wkrótce będę robiła podejście do garnka rzymskiego, który posiadam ale na razie jakoś nie miałam czasu go przetestować w kierunku pieczenia w nim chleba, jak tylko doświadczę powyższego, uzupełnię te informacje.
Mam też kamień do piekarnika (kupiony w markecie budowlanych chyba z przeznaczeniem na posadzki:), koszyczki do wyrastania chleba też mam:) ale do tego etapu także jeszcze nie dotarłam:))), jak mi się  uda też dam znać:).
Ważne też są bawełniane ściereczki, do przykrywania wyrastającego chlebka.
Pędzel do smarowania i skrobka cukiernicza.
Także na zakupy się udajcie jeśli trzeba, a potem do dzieła (zaraz po, jak będziecie już mieli mega zakwas:)